August powrócił na przełomie
„August powrócił na przełomie 1786 i 1787 roku, kiedy nowy konflikt zbrojny na Bałkanach zbliżał się już nieuchronnie.
Królewskie plany ofensywnego aliansu z Rosją przeciwko Turcji oceniane były w historiografii rozmaicie i sprzecznie. Kalinka pochwalał je i przyznał im walor wielkiego dzieła politycznego. „Jakiekolwiek zdanie można by mieć o tym przymierzu z Rosją, zaprzeczyć się nie da, że myśl pociągnięcia Rzeczypospolitej do wojny była w zasadzie zbawienną — pisał. — Korzystać z okazji, jaką wojna podaje, aby władzę rządową wzmocnić, powiększyć armię, zahartować ją w boju, zdobyć na nowo uznanie i poszanowanie imienia polskiego w Europie, wprowadzić Rzeczpospolitą do traktatów europejskich i w końcu odzyskać, o ile to podobna, część utraconych prowincji lub jakieś za nie wynagrodzenie — to były aż nadto usprawiedliwione powody owych dążeń królewskich."2 Odmienne stanowisko zajął Askenazy, potępiając inicjatywę Stanisława Augusta zarówno z politycznego, jak i moralnego punktu widzenia. „Przede wszystkim stwierdzić należy stanowczo i bezwarunkowo, że kraj, że Rzeczpospolita od projektowanego sojuszu nie mogła oczekiwać korzyści zgoła żadnych, ani nabytków terytorialnych, ani naprawy rządu, ani nawet podniesienia ducha wojennego narodu pod narodową komendą — dowodził autor Przymierza polskopruskiego. — Trzeba było prowadzić samotrzeć wojnę zdobywczą przeciw bezbronnej Porcie, a prowadzić do spółki z dwoma mocarstwami rozbiorowymi. Cóż w takiej wojnie mogło być «lojalnego» Jakiż mógł być jej wpływ «oczyszczający», uzdrawiający dla narodu! [...] Krótko rzekłszy udział Rzeczypospolitej w rozbiorze Turcji byłby najdoskonalszą sankcją własnego jej rozbioru."14“(10)