To ja podpaliłem stodołę mówię
„To ja podpaliłem stodołę mówię. To dlatego.
Pleciesz.
Ja nie tylko podpaliłem, ale i strzelałem do Kuby. Chciałem go zabić, więcej myślałem, że go zabiłem, nie udało się. Nie wyzionął ducha. Żyje.
Świrujesz.
Ty spałaś, a ja pojechałem, zrobiłem swoje i przywiozłem wino, aby zamydlić ci oczy.
Nie wierzę. Przecież to, co mówisz, nie trzyma się kupy. Zabić i podpalić, jaka z tego korzyść
Zrobiłem, przysięgam. Inaczej nie byłbym blady jak ściana. Boję się. Diabeł mnie skusił. Siedział na tylnym siedzeniu.
Naprawdę to zrobiłeś
Wstaję i idę po samochód. Otrzymałem rozkaz wymiany kałasznikowa na pistolet.
ODWIEDZINY W SZPITALU Kuba
Pocisk przebił lewą kość miedniczną powyżej stawu biodrowego, tak wykazał rentgen. A więc małe piwo, po tygodniu będę w domu. W najgorszym wypadku mogę utykać. W moim wieku już nawet powinienem. Założyli jeszcze raz świeży opatrunek, wbili dwa zastrzyki i prosili, abym nie wstawał i leżał na wznak. Jutro ordynator ustali co i jak. Na sali jestem sam, drugie łóżko puste. Czas dłuży mi się niemiłosiernie. Jestem tu dopiero parę godzin, a wydaje mi się, że od początku świata. Najgorsze jest to, że nie zabrałem ze sobą Biblii. To przez ten pożar. No i to wesele, obawa, żeby się nie dowiedzieli, co się stało w tak uroczystym dniu. Za dużo na głowie. To przecież jak potop. Ale to nie usprawiedliwia. Jechać do szpitala bez Pisma, tego bym się po sobie nie spodziewał. A jednak skleroza, ale to też żadne usprawiedliwienie.“(11)